Zaznacz stronę

Macierzyństwo bardzo zmieniło moje podejście do wykonywanego zawodu logopedy, do terapii logopedycznej. Szukając informacji i porad dotyczących spania, karmienia, emocji dziecka poznałam rodzicielstwo bliskości. Próbując znaleźć sposób na zbuntowanego dwulatka, zaznajomiłam się z Pozytywną Dyscypliną. Szukając zabaw dla Starszaka, trafiłam na informacje o Pedagogice Montessori. Potem wzięłam udział w kursie „Dom w stylu Montessori” organizowanym przez Kasię z kukumag.com. Dzięki jej blogowi i grupie dowiedziałam się o założeniach Marii Montesorii więcej niż na studiach pedagogicznych. 🙂

Teraz, gdy czeka mnie powrót do pracy, próbuję na nowo poukładać sobie w głowie to, czego dowiedziałam się na studiach i to, co praktykowałam pracując. Wiele metod kłóci się z moim podejściem do dziecka jako pełnoprawnego człowieka, mającego swoje zdanie, swoje upodobania, lęki i granice.

Trochę pomaga mi Pedagogika Montessori, która została stworzona prze lekarkę, podczas jej pracy z dziećmi niepełnosprawnymi.

Celami Pedagogiki Montessori, które towarzyszą mi w pracy logopedy są:

  • rozwijanie samodzielności i wiary we własne siły – bardzo ważne jest, aby dziecko, które trafia do logopedy stawało się coraz bardziej samodzielne (głównie w komunikacji, ale nie tylko). Często dziecko ma opóźniony rozwój mowy, ponieważ rodzice nie dają mu pola do rozwijania samodzielności, odpowiadają na pytania za niego, wyprzedają każdy jego komunikat. Wiara we własne siły też jest bardzo istotna. Trzeba być ostrożnym i odpowiednio kierować procesem terapeutycznym, aby poczucie porażki nie zaburzyło samooceny dziecka.
  • Wypracowanie szacunku do porządku i do pracy – pracowałam w wielu miejscach, w małych gabinetach bez okien i w wielkich salach. Mimo różnych warunków pracy, ważne było dla mnie, aby utrzymywać w miejscu pracy porządek. Widziałam, że pomaga to dzieciom się skupić. Rolą terapeuty jest też dostosowywanie pomocy do dziecka. Wiedząc, że maluch ma np. zaburzenia integracji sensorycznej, objawiające się tym, że wszystko wkłada do buzi, gryzie, nie możemy proponować mu pomocy z papieru czy z tektury i potem denerwować się, że nasza praca została zniszczona. Musimy dostosowywać się do dziecka pod każdym względem.
  • Wypracowanie zamiłowania do ciszy i w tej atmosferze do pracy indywidualnej i zbiorowej – mózg lepiej rozwija się i pracuje w ciszy. Dlatego często zalecam rodzicom, aby zrezygnowali z głośnych, grających zabawek.
  • Osiąganie długotrwałej koncentracji nad wykonywanym zadaniem – w przypadku niektórych dzieci cel ten jest bardzo trudny do osiągnięcia. Zawsze jednak staram się wplatać w zabawie ćwiczenia koncentracji uwagi np. proponując dziecku puzzle z jego ulubionymi pojazdami czy zwierzętami.
  • Wypracowanie postaw posłuszeństwa opartego na samokontroli, a nie na zewnętrznym przymusie – nie powinniśmy w żaden sposób zmuszać dziecka do ćwiczeń logopedycznych (ani do czegokolwiek innego), taka postawa nie ma w ogóle sensu i zawsze przyniesie więcej złego niż dobrego. Aby terapia miała sens, nasze spotaknia powinny mieć jednak jakieś ramy – najlepiej jak ustalimy je wspólnie z dzieckiem i z rodzicami. Porozmawiamy o tym, po co się spotykamy, jakie są nasze oczekiwania. Często wielu problemów można uniknąć rozmawiając.
  • Uniezależnienie od nagrody – to jeden z celów, który jest dla mnie bardzo ważny, ale też trudny do osiągnięcia. Mam wrażenie, że metodyka terapii logopedycznej opiera się na nagradzaniu – naklejka, stempelek, rzut kostką za dobrze wypowiedziane słowo. Dlatego tak dużo dzieci potrafi prawidłowo wypowiadać głoski w gabinecie logopedycznym, a nie przekłada tego na mowę spontaniczną. Myślę, że aby odejść od nagradzania trzeba kompletnie zmienić myślenie o terapii logopedycznej.

Jednym z założeń pedagogiki Montessori jest uczenie przez działanie. Jeśli dziecko chce, powinno doświadczać. Ciekawym urozmaiceniem ćwiczeń głosek może być wyklejanie danej litery, wydeptywanie jej na podłodze, wysypywanie kształtu piaskiem itd. Czasem wystarczy usiąść na dywanie, odpowiednio pokierować zabawą i ćwiczenia logopedyczne dzieją się same, przy okazji. Oczywiście nie zawsze jest to proste – są różne dzieci, z różnymi zaburzeniami, ale postulat uczenia przez działanie jest mi bliski i myślę, że powinien przyświecać każdemu logopedzie. 

Jako logopedzi musimy cały czas się dokształcać. Moim zdaniem warto sięgać do różnym metod, wybierać to, co nam najbliższe. W ten sposób tworzymy swój własny model pracy, pracujemy w zgodzie ze sobą.